To już dziesięć tygodni

Nasza córeczka Ola ma już dziesięć tygodni. Urodziłam ją w małej prywatnej klinice w Fort Portal. Była ze mną moja znajoma, która jest położną, Rinnah oraz Brght. Nie wiem jak bym sobie dała radę bez ich pomocy. W Ugandzie podczas porodu kobiety traktuje się bardzo szorstko. Dzięki temu, że miałam swoją położną traktowano mnie inaczej i to ona decydowała o najważniejszych sprawach. Oleńka przyszła na świat 29 września o 16.20 ugandyjskiego czasu. Dzięki Bogu urodziła się zdrowa i wszystko odbyło się bez większych komplikacji. Na następny dzień przed południem wróciliśmy już do domu.

Ostatnie dwa miesiące nie należały do łatwych. Już kilka dni po porodzie odbyłam organizacyjne spotkanie z Andersonem w sprawie domu dziecka, by rozwiązać kilka problemów. Młodzież, którą się opiekuję miała też egzaminy, więc musiałam zająć się opłaceniem ich szkół oraz odbyć telefoniczne rozmowy z dyrektorami, by wyjaśnić dlaczego nie mogę przyjechać na wywiadówki. Jeden ze studentów rozchorował się i trzeba było mu również zorganizować leczenie. Oprócz tego miałam bardzo wielu gości. Zgodnie z Ugandyjskim zwyczajem kobietę po porodzie trzeba odwiedzić jak najszybciej. Im bardziej się ją ceni, tym prędzej powinno się przyjść. Pierwsza osoba zapukała do naszych drzwi o 7 rano pierwszego dnia po naszym przyjeździe do domu. Kolejni goście zaczęli się pojawiać już po kilku godzinach. Każdy z nich przynosił dla mnie różne przysmaki – jajka, mleko, owoce i warzywa oraz mąkę z miletu (prosa). W Ugandzie zaleca się by świeżo upieczona mama piła bardzo dużo kaszy z miletu oraz jadła gorące zupy. Niektórzy przynosili mi już gotowe jedzenie. Rodzina i przyjaciele starli się w ten sposób okazać mi swoją życzliwość i troskę.

Niestety nie mogę pozwolić sobie na długi urlop macierzyński. W domu dziecka ciągle dzieje się coś co wymaga mojej obecności. Nim Ola skończyła trzy tygodnie już wędrowałyśmy razem. Zazwyczaj zawijam Oleńkę w specjalny szal do noszenie dzieci i tak pokonujemy dystans około dwóch kilometrów. W ten sposób Ola stała się nieodłącznym towarzyszem mojej pracy. Oczywiście zawsze mogę liczyć na wsparcie i pomoc mojego męża. Nie zmienia to jednak faktu, że gdy kładę się spać, zasypiam w pół myśli…

Najnowsze Komentarze
  1. Eliza |
  2. Paula |
  3. Bogusia Kasperska |
  4. Dorota |
  5. Alicja |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *